Sir Joseph przyjął Herkulesa Poirot w gabinecie.
- I co, panie Poirot? - zapytał. - Ma pan się czym pochwalić?
- Pozwoli pan, że najpierw o coś spytam - odrzekł detektyw, sadowiąc się w fotelu. - Wiem, kto jest przestępcą, i sądzę, że mógłbym dostarczyć wystarczających dowodów do skazania tej osoby. Wątpię jednak, żeby w takim wypadku odzyskał pan pieniądze. …więcej…
Kategoria: 'Agatha Christie'
Salon pani Samuelson był obszerniejszy, umeblowany z większym przepychem i - z powodu centralnego ogrzewania - jeszcze bardziej duszny niż salon lady Hoggin. Herkules Poirot lawirował niepewnie między pozłacanymi konsolami i wielkimi grupami rzeźb.
Pani Samuelson była wyższa od lady Hoggin, włosy zaś miała tlenione. Jej pekińczyk wabił się Nanki Poo. Z arogancją wlepił w detektywa wyłupiaste ślepia. …więcej…
Poleganie na nie sprawdzonych informacjach nic leżało w naturze Herkulesa Poirot.
Mimo iż wydawało się nieprawdopodobne, by panna Carnaby była kim innym niż niezbyt rozgarniętą kobietą, na jaką wyglądała, Poirot postarał się o rozmowę z nieco odpychającą damą, siostrzenicą świętej pamięci lady Hartingfield. …więcej…
W wielkim, gorącym i zagraconym salonie siedziały dwie kobiety.
Kiedy sir Joseph wprowadził Herkulesa Poirot, mały pekińczyk rzucił się ku nim, szczekając zawzięcie i niebezpiecznie krążąc wokół nóg detektywa.
- Shan… Shan, wracaj. Wracaj do mamy, skarbie… Panno Carnaby, niech go pani złapie.
Druga kobieta pośpiesznie zerwała się z miejsca. …więcej…
Z cyklu “12 prac Herkulesa”
- Jest coś ciekawego, panno Lemon? - zapytał rankiem następnego dnia od progu gabinetu.
Miał pełne zaufanie do panny Lemon. Brakowało jej wyobraźni, ale miała intuicję. Wszystko, co uznała za godne uwagi, zwykle okazywało się interesujące. Była urodzoną sekretarką.
- Niewiele, panie Poirot. Tylko jeden list, który, jak sądzę, może pana zainteresować. Położyłam go na samym wierzchu.
- Cóż to za list? - Z zaciekawieniem postąpił krok w przód’. …więcej…
Mieszkanie Herkulesa Poirot było w wystroju z gruntu nowoczesne. Lśniło chromem. Nawet fotele, choć wygodnie wyściełane, miały kanciaste, zdecydowane kształty.
W takim to właśnie fotelu - jak zawsze pedantycznie, na samym środku - zasiadał Herkules Poirot. Naprzeciw niego, również w fotelu, siedział doktor Burton, członek najszacowniejszych towarzystw, z uznaniem pociągając Château Mouton Rothschild z piwniczki Poirota. Doktor był zażywny, rozczochrany, a spod strzechy jego białych włosów promieniało rumiane, dobrotliwe oblicze. Miał zwyczaj chichotać donośnie, acz nieco astmatycznie, oraz obsypywać siebie i wszystko dookoła popiołem z papierosów. Na próżno Poirot obstawiał go popielniczkami.
Doktor Burton zadawał właśnie pytanie: …więcej…
